Najlepsza wersja mnie

Właśnie “wymyśliłam” i zrobiłam dla siebie świetne ćwiczenie coachingowe. Opisywałam mojemu partnerowi znajomych sekspertów, jeden za drugim, i zdałam sobie sprawę, że ciągle powtarzam (a jeszcze częściej myślę), że ktoś mnie inspiruje, że chcę coś robić jak ta osoba i w ogóle jestem zazdrosna o to, co ten ktoś osiągnął. Nie zawistna, ale trochę przytłoczona…