+ 48 720 22 00 77 noemi@coach.sex

Tak jak pisałam już na Facebooku, w zeszłym tygodniu udałam się (wraz z partnerem) na cotrzymiesięczne testy na HIV. W punkcie, do którego chodzimy, badani jesteśmy też na obecność HCV i kiły, ale nie jest to standard.

Ten konkretny punkt mieści się przy Jana Pawła II 45A w pawilonach usługowo-handlowych między Kinem Femina a Nowolipkami. Wchodzi się na pięterko, znajduje laboratorium Diagnostyka i mówi, że chce się przetestować. Po prawej są dwa gabinety konsultantów (jeśli drzwi są otwarte, to się wchodzi, jeśli zamknięte – znaczy, że jest jakiś klient i trzeba poczekać aż poproszą), po lewej – punkt pobrań.

Nie trzeba się umawiać, nie trzeba płacić, nie trzeba mieć skierowania. Wystarczy przyjść w godzinach otwarcia punktu.

Wchodzi się indywidualnie, zawsze. Nawet jeśli przychodzi się w związku i partnerzy wyrażają chęć wejścia razem. Chodzi o swobodę wypowiedzi. Rozmowa z konsultantką/em jest absolutnie poufna. Nigdy, przenigdy nie dowiedziałam się, choćby pośrednio, co powiedział o mnie lub o swoich doświadczeniach mój partner, który wchodzi pierwszy. Jeśli mielibyśmy przed sobą jakieś sekrety, pozostałyby absolutnie bezpieczne. Konsultantka nawet nie domniema, że jesteśmy parą.

Wchodzę. Miła pani zadaje trochę pytań, odpowiada na pytania, w razie czego rozwiewa mity. Chce wiedzieć, czy coś się wydarzyło, co sprawiło, że tutaj dzisiaj jestem (nie, cykliczne badania), czy uprawiałam seks bez zabezpieczenia (oczywiście seks oralny też się wlicza), czy już się testowałam, ile razy w życiu, czy miałam w ciągu życia jakieś STI (sexually transmitted infections), czy uprawiam seks z mężczyznami czy z kobietami, z iloma w ciągu ostatnich 12 miesięcy, z iloma w ciągu życia.  Wydaje mi się, że pytała jeszcze o chemsex, ale nie mam pewności. Liczby zapisuje w formie przedziałów, co ma sens, jeśli nie wiemy dokładnie albo są to duże liczby. Jeśli chodzi o dane osobowe, chce wiedzieć, w którym roku się urodziłam i gdzie na co dzień mieszkam. Oznacza też moją płeć, domniemając cispłciowość. Każdorazowo chodzi o statystyki.

Konsultantka nie komentuje moich odpowiedzi, chyba że ewidentne jest, że czegoś nie wiem albo nie jestem pewna lub pojawia się jakaś inna moja potrzeba – wtedy udziela fachowych wyjaśnień. Gdybym była zielona albo przestraszona, spotkanie potrwałoby dłużej: zadbałaby o to, bym wszystko wiedziała i była emocjonalnie przygotowana do badania. Wywiad przebiega w przyjaznej atmosferze. Choć mówię czasem rzeczy trudne do przyjęcia dla przeciętnego zjadacza chleba, nie czuję, żeby mój styl życia i wybory były jakkolwiek oceniane. Gdybym jednak praktykowała bardzo ryzykowne zachowania seksualne i o tym nie wiedziała, dostałabym nienachalne sugestie, co mogę zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko – jeśli chcę.

Moje wyniki badań kodowane są numerem oraz cyfrą albo słowem, które podam – to jest mój identyfikator na ten dzień. Tym razem wybieram gatunek zwierzątka domowego, co inicjuje krótką i relaksującą pogawędkę o (co za niespodzianka) zwierzątkach domowych. Nie mam zakładanej karty z historią wizyt: za każdym razem jestem zupełnie nową osobą. Do ręki dostaję karteczkę z moim hasłem.

Po zakończonym wywiadzie moja karta trafia do pani pobierającej krew, a ja czekam w poczekalni, aż ta pani będzie wolna i mnie poprosi. W gabinecie do pobrań identyfikuję się hasłem, które podałam, choć laborantka często wie, że ja to ja (pewnie jestem jakoś pokrótce opisywana przez konsultantkę).

Pobranie krwi jest proste i fachowe: oczyszczenie palca, ukłucie (praktycznie nie boli), dociśnięcie do niego po trzy razy każdej z trzech białych, plastikowych płytek z testami (przypomnę może, że jestem badana na trzy rzeczy), naklejenie plasterka, koniec. Trwa to może półtorej minuty.

Po czym następuje oczekiwanie – jakieś dwadzieścia minut. Można zostać w poczekalni, można iść na spacer. Można przyjść następnego dnia.

Wyniki podawane są za zamkniętymi drzwiami, z powrotem w gabinecie konsultantki. Nie muszę czekać aż zobaczę kartkę z trzema słowami „ujemny”: konsultantka mówi mi, że wszystko w porządku. Gdyby nie było, dowiedziałabym się, co teraz muszę zrobić i dostałabym wsparcie psychiczne.

Koniec. Było krótko i komfortowo. Czeka mnie jeszcze kilka testów na pozostałe STI: te zrobię odpłatnie w Chmielna Express. Tam też jest bardzo przyjaźnie, a wyniki, jeśli się o to zawnioskuje, można odebrać mailem – przychodzą w ohasłowanych PDF-ach.

Listę dostępnych punktów, gdzie możesz bezpłatnie, anonimowo i bez skierowania zbadać się w kierunku HIV, znajdziesz na stronie aids.gov.pl

Jeśli potrzebujesz towarzystwa, żeby było Ci raźniej, oczywiście mogę Ci asystować.